Sojusz Lewicy Demokratycznej

image_intro_alt

Odczepcie się od prałata Jankowskiego

   W ramach cokolwiek infantylnej przekory odczuwam przemożny impuls obrony każdego, kto staje się obiektem publicznej nagonki. Kościół katolicki jest, zaskakująco, wyjątkiem od tej reguły. Lecz pewne elementy dzisiejszej polskiej dyskusji o kościelnej pedofilii wskazują na to, że słusznie i święcie oburzeni obywatele nie mają pojęcia, o czym mówią.

   Co drugi szczerze czy fałszywie zatroskany o przyszłość polskiego Kościoła publicysta uważa za stosowne postraszyć rodzimych czarnych Irlandią. Jeśli się nie ogarną, to będzie jak w Irlandii, gdzie jeszcze dekadę temu papizm był powszechny jak oddychanie, a która dziś znalazła się w pierwszej dziesiątce najbardziej ateistycznych krajów świata. Jeśli nie „staną w prawdzie” i nie okażą skruchy, to zmienimy się jak Irlandia, gdzie w ciągu ostatnich trzech lat obywatele w drodze demokratycznych wyborów odesłali Kościół na margines: w dwóch referendach dwie trzecie Irlandczyków opowiedziały się za legalizacją aborcji do 12. Tygodnia bez jakichkolwiek warunków i za legalizacja małżeństw jednopłciowych (które zresztą od tego czasu zyskały prawo do adopcji dzieci).

   To piękne.

   Z tym że jeśli chodzi o dzieła Kościoła, które przyniosły Irlandczykom to nagłe oświecenie - w Polsce jest zupełnie nie „Jak w Irlandii”.

Wszyscy Jankowscy, Paetzowie i Wesołowscy Rzeczpospolitej, przy całej swej nieopisanej obrzydliwości, to nic przy jednej dowolnie wybranej z 55 katolickich ochronek w Irlandii.

   Opisano je w raporcie rządowej komisji powołanej do zbadania nadużyć w opłacanym przez państwo, ale prowadzonym przez Kościół systemie opieki nad „zaniedbanymi, osieroconymi i porzuconymi dziećmi”.

   Nie wierzycie? To poczytajcie:

   Najchętniej analnie 

Tzw. raport Ryana, opublikowany w maju 2009 r., po dziesięciu latach pracy komisji, opiera się na zeznaniach 791 świadków - 413 mężczyzn i 378 kobiet - którzy korzystali z gościnności irlandzkiego kleru w latach 1914-1989 (choć większość przypadków dotyczyła II połowy XX w.).

   Do ochronek trafiały dzieci samotnych matek, dzieci z rozbitych domów, dzieci alkoholików albo po prostu dzieci ludzi biednych, których nie stać było na utrzymanie tłumu potomstwa płodzonego bez umiaru w ramach katolickiej etyki seksualnej. Niektórych pensjonariuszy na opiekę Kościoła skazywał sąd - za wagarowanie czy inne młodociane zbrodnie. Los wszystkich był podobny.

   89 procent mężczyzn i 97 procent kobiet mówiło o głodzie, zimnie, braku opieki zdrowotnej, środków czystości, ubrań, edukacji i innych formach zaniedbania. 71 procent mężczyzn i 94 procent kobiet doświadczyło przemocy emocjonalnej w formie publicznego upokarzania, rozdzielenia z rodzeństwem, zakazu kontaktów z rodziną spoza ośrodka, karnej izolacji.

   59 procent mężczyzn i 34 procent kobiet doznało jakiejś formy molestowania seksualnego. Przyjmowało ono wszystkie możliwe sposoby: od obmacywania i całowania, poprzez zmuszanie dzieci do wzajemnej masturbacji, po regularny gwałt. Ojcowie i braciszkowię najchętniej gwałcili chłopców analnie, miłosierne siostry lubiły wtykać dziewczynkom różne rzeczy między nogi.

   Mniej pomysłowi bili pasami

   Ale najbardziej ponure jest to, że molestowanie seksualne nie było największym problemem w katolickich instytucjach opiekuńczych w Irlandii. 98 procent mężczyzn i 99 procent kobiet doświadczyło pod opieką Kościoła staroświeckiej, nieseksualnej przemocy fizycznej. Osoby duchowne i świeckie, zajmujące się dziećmi z poruczenia państwa, znęcały się nad nimi na setki sposobów, wykazując niezwykłą pomysłowość i kreatywność, a używając do tego celu specjalnych narzędzi tortur, nierzadko wyrabianych przez dzieci, które później były nimi katowane.

   Naziemny personel miłosiernego Boga tłukł dzieci pięściami i otwartymi dłońmi, szczotkami i pałami, Iinijkami i dętkami od rowerów, kijami do hurlingu i golfa. Zdarzało się oberwać i widłami albo ciężkim drewnianym róźańcem z wielkim krucyfiksem.

   Mniej pomysłowi bili zwykłymi pasami, innym takie banalne instrumenty nie wystarczały: używali przyrządów ze skóry nabijanej żelaznymi ćwiekami albo takich w formie długiej kiszki, w którą zaszywano monety, żeby zwiększyć ciężar. Niektórzy wychowawcy młodzieży zamawiali takie narzędzia u szewców, inni kazali je wykonywać dzieciom w przykościelnych warsztatach - w końcu miały posłużyć ich edukacji. Niektórzy mieli opracowane domowe sposoby zwiększania skuteczności instrumentów wychowawczych - moczyli je całą noc w wodzie, trzymali na mrozie, wcierali w nie sól albo starannie woskowali, żeby stawały się twardsze i lepiej trafiały do tępych dziecięcych głów.

   Choć oczywiście to nie głowy były głównym obiektem kleryckiego zainteresowania. Owszem, zdarzały się naderwane uszy i wybite zęby, ale najczęściej dzieci były bite po tyłku i nogach, chętnie nago i publicznie. Karane bywały też dłonie í podeszwy stóp.

   W obsikanym prześcieradle na głowie

   Inne metody wychowawcze obejmowały polewanie wrzątkiem lub lodowatą wodą. Niektóre dzieci były zmuszane do wkładania palców do kontaktu, inne przypalano papierosami. Szczuto je psami i trzymano nocami na mrozie.

   Świadkowie komisji Ryana zgodnie zeznawali, że oberwać można było w każdej chwili – za wszystko albo za nic. Jednak istniała długa lista zbrodni, za które kara była nieuchronna: leworęczność, brudzenie ubrań, nieuwaga na lekcjach, kasłanie na mszy, „złe patrzenie” na wychowawców, nie wspominając o pyskowaniu. Za pyskowanie uchodziło wszystko, co nie było pokorną modlitwą do wszechmogącego naziemnego personelu miłosiernego Boga. Moczenie łóżka cieszyło się wśród wychowawców szczególną popularnością, albowiem przedstawiało szerokie spektrum możliwości wychowawczych. Takie zasrańce-czekały na lanie przed gabinetem wychowawców z zaszczanym - albo zasranym - prześcieradłem na głowie, innym kazano w takim prześcieradle jeść śniadanie albo odmawiać różaniec. Zresztą generalnie środki czystości uważano za zbędny wydatek, zasikane prześcieradła i ubrania suszono bez prania, zatem dzieci, które się moczyły, z daleka były odróżnialne po zapachu - co, jak nietrudno się domyślić, wpływało na ich status towarzyski.

   Podobny los spotykał dziewczęta, które zabrudziły majtki krwią menstruacyiną - co zdarzało się dosyć często, bo podpaski były niedostępnym luksusem. Przyłapane na tym akcie nieczystości dostawały lanie z zakrwawionymi majtkami na głowie.

   Dzieci były karane za to, że skarżyły się na złe samopoczucie albo za „seksualne myśli”, które dostrzegli w ich oczach zakonnicy. Dziewczynki dostawały od sióstr lanie za to, że podobały się chłopakom albo ewentualnie mogły się spodobać

   Głowa między udami

   Osobną zbrodnią była „kradzież jedzenia”. Dzieci chodziły ciągle głodne, a trzymanie o chlebie i wodzie stanowiło jedną z podstawowych technik zachęcania małych grzeszników do żarliwej modlitwy. jeden z chłopców wspominał, że został skatowany za to, że podczas pracy w chlewie ukradł świniom z koryta dwa kartofle - resztki zksiężego obiadu. Dziewczynce zakonnice ogoliły głowę za to, że w zakonnym sadzie podniosła z ziemi jabłko. Golenie głów było zresztą w stałym repertuarze kar - szczególnie dla tych, którzy usiłowali uciekać. Na wiele się to nie zdawało. Gardaí - policja - zawsze przyprowadzała ich z powrotem, nie wykazując zainteresowania obrażeniami.

   Jedna słynna zakonnica lubiła na okoliczność chłosty przywiązywać nagie dziewczynki do łóżek, podczas gdy wspominany przez wielu wychowanków zakonnik trzymał głowę bitych chłopców między udami. Inni zatrzaskiwali głowę karanego dziecka w szufladzie albo ramie okiennej. Starsi zakonnicy edukowali młodszych - pokazując początkującym kolegom, jak karcić grzeszną młodzież, na przypadkowo wybranych eksponatach...

   Mogłabym tak długo. Raport Rayana ma 5 tomów, a rozdział poświęcony przemocy – ponad 250 stron. W erze „Pięćdziesięciu twarzy Greya” czyta się go jak erotyczna powieść autora, który nienadmierne wysublimowanie literackie nadrabia z naddatkiem wyrafinowaną wyobraźnią seksualną. Niestety wyobraźnia nie brała udziału w powstaniu tego dzieła.

   Trudno zatem się dziwić, że dziś, równo dekadę po jego opublikowaniu,

   „katolicka Irlandia" jest zupełnie innym krajem. Nam się to nie przydarzy -„ za co winę ponosi głównie Polska Ludowa, która nie dawała klerowi dzieci do zabawy, co sprawia, że skala ujawnionych dzisiaj nadużyć nie wystarczy do tak zasadniczej rewolucji mentalnej w czasie niespełna pokolenia.

   Jedność w wielości

   Choć z drugiej strony - warto mieć w pamięci, iż wszelkie szacunki co do liczby polskich zboków w sutannach dalece odstają od światowej normy.

   Studium opracowane przez nowojorską uczelnię dla karnistów, John Jay College of Criminal Justice, na podstawie badań przeprowadzonych we wszystkich amerykańskich diecezjach, ocenia odsetek pedofilów wśród katolickiego kleru USA na 4,3 proc. Portal BishopAccountability.org, zajmujący się dokumentowaniem przypadków nadużyć seksualnych i ukrywania ich przez Kościół w USA, mówi o 5,6 proc. Richard Sipe, zmarły w zeszłym roku psychoterapeuta i były ksiądz, który był pionierem badań nad amerykańskimi .zbokami w sutannach, na podstawie 1500 wywiadów przeprowadzonych w ciągu 25 lat pracy, odsetek pedofilii wśród księży obliczył na 6 procent - co potwierdzili dziennikarze z „Boston Globe”, pracujący nad legendarnym reportażem o nadużyciach w bostońskim Kościele (tę historię opowiada oscarowy film Toma McCarthy'ego „Spotlight”). Z kolei australijska rządowa komisja badająca w latach 2013-17 nadużycia tamtejszego kleru ujawniła zarzuty wobec 7 procent księży.

   Papież Franciszek, w niedawnej rozmowie z założycielem „La Repubblica”, 90-letnią legendą włoskiego dziennikarstwa Eugenio Scalfarim, powiedział ponoć, iż według danych kościelnych wśród księży jest 2 procent pedofilów - choć Watykan mówi oczywiście, że to wypowiedź „wyjęta z kontekstu”.

   Jak by nie było

   warto mieć w pamięci, iż w Polsce jest dziś 30 807 duchownych katolickich. 2 procent to prawie 620 osób. 7 procent - ponad 2150.

   Mapa kościelnej pedofilii w Polsce, opracowana przez fundację „Nie lękajcie się”, odnotowuje 181 zboczeńców.

   AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA: tygodnik NIE 2/2019

   Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

    Fot; FAKT.pl

Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera!
W związku z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 2016/679 o ochronie danych, wyrażam zgodę na gromadzenie, przetwarzanie oraz wykorzystywanie przez Sojusz Lewicy Demokratycznej przekazanych przeze mnie danych osobowych w celach informacyjnych i promocyjnych związanych z działalnością SLD, w celach administracyjnych na użytek newslettera, w szczególności wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną newslettera oraz informacji o przedsięwzięciach organizowanych lub współorganizowanych przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, a także informacji o bieżących wydarzeniach politycznych. Czytaj dalej...

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Rozumiem